Ostatnie orędzie

25. 08 2018

Drogie dzieci! To jest czas łaski. Więcej się módlcie, mniej mówcie i pozwólcie Bogu, by was prowadził drogą nawrócenia. Jestem z wami i kocham was moją matczyną miłością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

2. 08 2018

Drogie dzieci, Z matczyną miłością wzywam was, byście otworzyli serca na pokój, byście otworzyli serca na mojego Syna, aby w waszych sercach zabrzmiała pieśń miłości do mojego Syna, gdyż pokój jedynie przez tę miłość przychodzi do duszy. Moje dzieci, wiem,  że jest w was dobroć, wiem, że miłujecie miłością miłosierną. Jednakże wiele moich dzieci jeszcze ma  zamknięte serca. Myślą, że mogą działać bez skierowania swoich myśli ku Ojcu Niebieskiemu, który oświeca, ku mojemu Synowi, który wciąż od nowa jest z wami w Eucharystii i pragnie was słuchać. Moje dzieci, dlaczego do Niego nie mówicie? Życie każdego z was jest ważne i drogocenne, gdyż jest darem Ojca Niebieskiego na wieczność. Dlatego  nigdy nie zapominajcie o dziękczynieniu, mówcie do Niego. Moje dzieci, wiem, że nieznane jest wam to, co się dzieje potem ( po życiu), ale kiedy nadejdzie to wasze potem, otrzymacie odpowiedź na każde pytanie. Moja matczyna miłość pragnie, abyście byli gotowi. Moje dzieci, niech wasze życie pozostawia dobre uczucia w sercach ludzi, których spotykacie, uczucie pokoju, dobroci i przebaczenia. Na modlitwie nasłuchujcie co mówi do was mój Syn i  czyńcie to. Ponownie wzywam was do modlitwy za swoich pasterzy, za tych, których mój Syn powołał. Pamiętajcie, że oni potrzebują modlitwy i miłości. Dziękuję wam.

 

25. 07 2018

„Drogie dzieci! Bóg mnie wezwał, bym prowadziła was do Niego, gdyż On jest waszą siłą. Dlatego wzywam was, abyście się modlili do Niego i Jemu ufali, bo On jest waszą ucieczką od wszelkiego zła, które czyha i zabiera dusze daleko od łaski i radości, do której wszyscy jesteście wezwani. Kochane dzieci, żyjcie rajem tutaj na ziemi, aby było wam dobrze, i niech Boże przykazania będą światłem na waszej drodze. Jestem z wami i wszystkich was kocham moją macierzyńską miłością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

 

Więcej>>>

 

 

Medytacja

Słowo Boże » Medytacja

Tyle na marne?
medytacja biblijna na 24. niedzielę zwykłą – 16 września 2018

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: wyruszam z Panem Jezusem i słyszę słowa, które mnie zasmucają, a nawet przerażają. Nie umiem sobie z nimi poradzić. Chciałbym od nich uciec. Idę do Pana i słucham Jego nauki.
Wprowadzenie 2: Prosić o łaskę odkrywania, że w Bogu nic nie jest na marne.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Mk 8,27-35

Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: Za kogo uważają Mnie ludzie? Oni Mu odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. On ich zapytał: A wy za kogo mnie uważacie? Odpowiedział Mu Piotr: Ty jesteś Mesjasz. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.


Słowa – czyny

Konkret naśladowania to nie są tylko słowne deklaracje czy podpisane papiery, to wcielenie w życie czyli czyny potwierdzające deklaracje. Jeśli mówię, że jestem katolikiem to jaki to ma wpływ na me codzienne życie? Jeśli deklaruję, że jestem chrystusowy to jakie jest miejsce i rola Jezusa Chrystusa w moich codziennych decyzjach i czynach? Czy jestem gotowy, by w dowodzie osobistym czy paszporcie była rubryka wyznanie i... gotowość do ponoszenia wszelkich konsekwencji umieszczenia tam Chrystusa?

Myślę, że wielu z nas umie odpowiedzieć na pierwsze z postawionych dzisiaj przez Jezusa pytań, a mianowicie za kogo uważają Mnie ludzie? Słuchamy i mniej czy bardziej wiernie powtarzamy. Niekiedy są to brednie i o nich też wiemy. Był taki moment, że niektórzy wierzący więcej czytali Kod da Vinci niż Pismo św. i... używali argumentów w rozmowach właśnie z powieści.

Coraz więcej synkretyzmu – wymieszania pojęć. Bierzemy tylko to, co pasuje i tyle, na ile jest wygodne i przyjemne, a resztę do kosza na śmieci wyrzucamy. Trochę to wygląda jakbyśmy mieli lalkę i ubierali ją każdego dnia inaczej zależnie od koniunktury, trendów, stopnia wystraszenia się tego co to powiedzą inni. Znamy ich opinie, zdanie, kiwamy głowami.


Wiara i rozum

Tak więc w tej chwili warto sobie zadać drugie z postawionych pytań: A wy (ty) za kogo mnie uważacie (uważasz)? Kim jestem dla ciebie? Czy coś dla ciebie znaczę? Zarzekamy się, że wierzymy. No właśnie czy to nie są jakieś czary z naszej strony, zaklinanie rzeczywistości? Zarzekanie się? W ewangelii Łukasza w 6 rozdziale padają takie słowa Pana Jezusa: Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? Oto konkret, bez którego nie ma życia! Jeśli mówię, a nie czynię to jestem kłamcą i obłudnikiem.

Piotr złożył wyznanie – jakże żarliwe – i ciągle się uczył wprowadzania w czyn owego Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Łącznie z tym, że zaparł się Pana Jezusa w jakże trudnym dla Mistrza i jego samego momencie. Myślę, że albo nie przejmujemy się albo nie dociera do nas pouczenie, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity. Zachowujemy się jak Piotr. Bierzemy Pana Jezusa na bok (przecież nie wypada otwarcie krytykować) i zaczynamy Go upominać. Umyka naszej uwadze zakończenie, a mianowicie po trzech dniach zmartwychwstanie.

Gdzie wiara w zmartwychwstanie Pańskie? Jakże staliśmy się rozumowi – jakby rozum stał się naszym „bogiem”. I co? Wszystko jesteśmy sobie w stanie wytłumaczyć? Akcentuję wszystko. Czy to jest rozumowe? Zgoda na zabijanie jest rozumowa? Przyzwolenie na oszustwa, nieuczciwość, bo wszyscy tak robią jest rozumowe? Wierzę w Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał? Sprawdzam! Myślisz o tym, co Boże czy o tym, co ludzkie?


Stracisz – zachowasz

Uważasz siebie za ucznia Chrystusa? W takim razie powtórzmy sobie słowa Pana: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Po raz kolejny warto wsłuchać się w każde słowo przekazu ewangelicznego. Na końcu pada jedno z najważniejszych dla naszych oczekiwań i aspiracji. Zachowa życie. Nie myślmy, że mowa o zaparciu się siebie, o krzyżu i stracie jest mową o śmierci. Ona została pokonana, a my, chrześcijanie, żyjemy jakby była boginią.

Chcesz zachować życie? Tu na ziemi to niemożliwe, wszak wszyscy umrzemy, ale śmierć ziemska nie musi być śmiercią wieczną. Zachowasz życie tylko i wyłącznie będąc w Bogu i z Bogiem. Nie na kilkadziesiąt lat, ale na wieczność. Po to właśnie wiele wycierpiał, został odrzucony i zabity. Po to właśnie zmartwychwstał? Czy to wszystko miałoby pójść na marne?

o. Robert Więcek SJ

Znalezione obrazy dla zapytania Jezus oddał życie za mnie