Ostatnie orędzie

 

2. 08 2018

Drogie dzieci, Z matczyną miłością wzywam was, byście otworzyli serca na pokój, byście otworzyli serca na mojego Syna, aby w waszych sercach zabrzmiała pieśń miłości do mojego Syna, gdyż pokój jedynie przez tę miłość przychodzi do duszy. Moje dzieci, wiem,  że jest w was dobroć, wiem, że miłujecie miłością miłosierną. Jednakże wiele moich dzieci jeszcze ma  zamknięte serca. Myślą, że mogą działać bez skierowania swoich myśli ku Ojcu Niebieskiemu, który oświeca, ku mojemu Synowi, który wciąż od nowa jest z wami w Eucharystii i pragnie was słuchać. Moje dzieci, dlaczego do Niego nie mówicie? Życie każdego z was jest ważne i drogocenne, gdyż jest darem Ojca Niebieskiego na wieczność. Dlatego  nigdy nie zapominajcie o dziękczynieniu, mówcie do Niego. Moje dzieci, wiem, że nieznane jest wam to, co się dzieje potem ( po życiu), ale kiedy nadejdzie to wasze potem, otrzymacie odpowiedź na każde pytanie. Moja matczyna miłość pragnie, abyście byli gotowi. Moje dzieci, niech wasze życie pozostawia dobre uczucia w sercach ludzi, których spotykacie, uczucie pokoju, dobroci i przebaczenia. Na modlitwie nasłuchujcie co mówi do was mój Syn i  czyńcie to. Ponownie wzywam was do modlitwy za swoich pasterzy, za tych, których mój Syn powołał. Pamiętajcie, że oni potrzebują modlitwy i miłości. Dziękuję wam.

 

25. 07 2018

„Drogie dzieci! Bóg mnie wezwał, bym prowadziła was do Niego, gdyż On jest waszą siłą. Dlatego wzywam was, abyście się modlili do Niego i Jemu ufali, bo On jest waszą ucieczką od wszelkiego zła, które czyha i zabiera dusze daleko od łaski i radości, do której wszyscy jesteście wezwani. Kochane dzieci, żyjcie rajem tutaj na ziemi, aby było wam dobrze, i niech Boże przykazania będą światłem na waszej drodze. Jestem z wami i wszystkich was kocham moją macierzyńską miłością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

 

Więcej>>>

 

 

Medytacja

Słowo Boże » Medytacja

Wonność Chrystusa
medytacja biblijna na 19. niedzielę zwykłą – 12 sierpnia 2018

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: siedzę w pięknym miejscu i sycę się tym, co mnie otacza: widoki, dźwięki i zapachy przynoszą mi pociechę.
Wprowadzenie 2: Prosić o łaskę nasycenia się wonnością Chrystusa.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: J 6,41-51

Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem. Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.


na wdzięczną wonność Bogu

Słyszymy w liście do Efezjan, że Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu. Tam, gdzie wonność tam i zapach. Jaki to zapach? Jest to zapach świeżo pieczonego chleba, zapach, który nie tylko łaskocze nozdrza, ale i powoduje, że ślinka leci, bo od razu przychodzi ochota, by ukroić pajdę i spałaszować ze smakiem.

Pan Jezus pachnie jak chleb, który leży na stole. Chleb z dobrego ziarna. Chleb dobrze wypieczony. Chleb, który się łamie w dłoniach, a „trzask” łamania nie przeraża, a przynosi pociechę i radość. Gdzie te czasy, w których całowano z pokorą i wdzięcznością każdy kawałek chleba, który spadł na ziemię? Gdzie te czasy, gdzie człek wąchał bochen chleba i sycił się jego zapachem.

Może warto to uczynić co jakiś czas? Nie po to, by debatować z której piekarni jest „lepszy” chleb, ale by zobaczyć łany zbóż, z których po obróbce – dosyć bolesnej, bo i młócenie i mielenie i wypalanie – mamy owoc ziemi i pracy rąk ludzkich, owoc, który dziś trzymamy w dłoniach i za chwilę spożyć możemy.


Jaki zapach wokół mnie?

Automatycznie rodzi się pytanie: Jaką woń roznoszę wokół mnie? Jaka ona jest? Czy jest to fetor wszelkiej goryczy, uniesienia, gniewu, wrzaskliwości, znieważania i wszelkiej złości? A może woń dobroci, miłosierdzia i przebaczenia? Przecież roznosimy taką woń jaką żyjemy! I nie da się jej ukryć.

Jakże wiele szemrania w codzienności! Jakiż to zapach? To gorsze od gryzącego dymu, bo ten przynajmniej widać i można jakoś przeciwdziałać. A szemranie to niewidoczny, ale jakże intensywny i... podstępnie wkradający się brzydki zapach. Trudno jest wywietrzyć pomieszczenie. Szemranie przeciwko wszystkiemu, a więc przeciwko Bogu. A bo chleba za mało, a bo źle wypieczony (za słabo lub też za mocno), bo nie takie proporcje. Bo sąsiadka coś powiedziała, a poinformował mnie o tym ktoś, kto słyszał piąte przez dziesiąte.

Jezus daje nam siebie jako pokarm – powtarza, że jest Chlebem na życie wieczne, a my żywimy się jakąś padliną, ochłapami, resztkami. Daleko nie zajdziemy, bo zapach się roznosi, a sępy i hieny szybko się zlecą. I możemy sobie tłumaczyć, a dokładnie usprawiedliwiać „źródło” takiej, a nie innej woni, którą rozsiewamy.


Droga miłości

Najpiękniejsza wonność miła Bogu i każdemu człowiekowi to woń miłości, olejek miłości, który każdy ma w zasięgu ręki i którym może się sycić i przez to wydawać taką samą woń. Tę woń roznosi Jezus, którego Matkę Maryję dobrze znamy i opiekuna Józefa też poznaliśmy. Jezus, który jest Synem Bożym, który za nas umarł i dla nas zmartwychwstał. Oto droga miłości w całej pełni!

Uwierz i przyjdź do Jezusa! Przyjdź i uwierz Jemu! Tylko On widział Ojca i chce nam Go dać. Bóg jest miłością i tylko w Nim i z Nim sycimy się prawdziwą miłością. To, co bez Boga jest bezbożne, a więc bez miłości. Konsekwencją jest nietrwałość, albowiem tylko prawdziwa miłość nigdy nie ustaje. Nie spożywając Chleba życia posilamy się różnymi rodzajami „manny” i... umieramy!

Kto spożywa Ciało Pańskie nie umrze, będzie żył na wieki. Jezus dał siebie – wydał woń jak kadzidło, które pali się – za życie świata, całego świata i każdego człowieka, by zwyciężyła miłość, by jej woń rozeszła się po całym świecie, do każdego zakątka świata i do każdego serca człowieczego.


o. Robert Więcek SJ