Wizyt:
Dzisiaj: 275Wszystkich: 338217
Ostatnie orędzie

Orędzie, 25 sierpnia  2020 r.
„Drogie dzieci! To jest czas łaski. Jestem z wami i ponownie wzywam was, wróćcie do Boga i modlitwy dopóki modlitwa nie będzie dla was radością. Dzieci, nie macie przyszłości ani pokoju dopóki wasze życie nie zacznie się [od] osobistego nawrócenia i przemiany w dobro. Zło się zatrzyma i pokój zapanuje w waszych sercach i na świecie. Dlatego, kochane dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się. Jestem z wami i oręduję przed moim synem Jezusem za każdym z was. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
 
Orędzie, 25 lipca 2020 r.

„Drogie dzieci! W tym niespokojnym czasie, gdzie diabeł zbiera żniwo dusz, by je do siebie przyciągnąć, wzywam was do wytrwałej modlitwy, abyście w modlitwie odkryli Boga miłości i nadziei. Dzieci, weźcie krzyż do rąk. Niech będzie dla was wskazówką, że miłość zawsze zwycięża, w szczególny sposób teraz, gdy krzyż i wiara są odrzucone. Bądźcie odbiciem i przykładem [poprzez] wasze życie, że wiara i nadzieja są wciąż żywe i nowy świat pokoju jest możliwy. Jestem z wami i oręduję za wami przed moim Synem Jezusem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Więcej>>>

 

 

 

 

Medytacja

Słowo Boże » Medytacja

(Przy)należność do odkrycia
medytacja biblijna na 24. niedzielę zwykłą – 13 września 2020

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: z upominaniem jakoś pójdzie, ale z przebaczeniem to inna para kaloszy. Bardzo trudne wyzwanie stoi przede mną. Nie umiem darować. To sprawa do podjęcia i ćwiczenia się w niej zawsze, by poszło na zawsze.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę odkrycia przynależności.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Mt 18,21-35

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.


Kwestia przynależności

Paweł Apostoł pisze do nas proste i trudne słowa o przynależności (Rz 14,7-9). czytamy, że żyjemy dla Pana. Bo należymy do Pana. Owo przynależenie nie jest związane z niewolnictwem czy opłatami (należności). To więź życiodajna, bez której umieramy. Obrazem niech będzie pępowina, która łączy matkę z dzieckiem w jej łonie. Jeśliby pępowiny nie było, dziecko nie mogłoby żyć.

Tak więc nie sposób nie zauważyć zależności, która wynika z takiej przynależności. To zależność stworzenia wobec swego Stwórcy, dziecka wobec rodziców. Nieodzowna. Tak więc nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Ta przynależność ratuje nas przed śmiercionośnym egoizmem objawiającym się na tysiące sposobów.

Żyjemy i umieramy dla Pana, który za nas umarł i zmartwychwstał, abyśmy nie zginęli na wieki. W Nim zostało nam przebaczone! W Nim Ojciec zapłacił należność, której nikt z nas nie byłby w stanie spłacić. Cena jest ogromna i tylko Bóg jest w stanie ją ogarnąć. Cała przeszłość, teraźniejszość i przyszłość jest w Jego rękach!


Prosić o przebaczenie

Kiedy dotrze do mnie, do mojego serca i umysłu, kiedy uświadomię sobie, że zostało mi przebaczone z miłości nie sposób nie zadać sobie pytania o moją postawę. Wszak ona mówi o przynależności. Moje myśli, decyzje, słowa i czyny jasno pokazują do kogo przynależę. Nie da się bowiem ukryć w nieskończoność przynależności. Życie i śmierć o niej powiedzą tak wiele.

Czy chodzi o sytuacje idealne? Nie. Ludzka natura zraniona jest grzechem i to do głębi. Dlatego nie powinno nas dziwić pytanie Piotra: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Bo w tymże pytaniu nie sposób nie dodać drugiego: Panie, ile razy mam prosić o przebaczenie, jeśli wykroczę przeciwko bratu?

Ileż to razy występujemy przeciwko naszemu Bogu? Ile razy dziennie to czynimy? Mamy długi. I odkrywamy, że nie możemy ich spłacić, nawet gdybyśmy wszystko sprzedali, nawet samych siebie. A przecież przyjdzie chwila stanięcia przed Bogiem, chwila rozliczenia. Czy będzie to policzenie się? A nie lepiej byłoby przebaczać i prosić o przebaczenie? I przeniesienie tego, co od Boga otrzymujemy na relacje z bliźnimi?


Zaszachowany Ojciec

Ta ewangelia ogłasza nam możliwość zaszachowania Ojca. Każdego dnia, mam nadzieję, że przynajmniej raz powtarzamy przebacz nam nasze winy, jako i my przebaczamy naszym winowajcom. Dynamika chrześcijanina to przebaczam, bo zostało mi przebaczone. Otrzymałem dar i dzielę się nim z hojnością, której nauczyłem się od Boga.

Czyniąc coś takiego nie dajemy Ojcu możliwości zaingerowania. Jakże bolesnym doświadczeniem jest fakt, że ktoś nie przyjmuje mojego przebaczenia. Tutaj ukazuje się perspektywa nieba. Czyż nie przebaczając lub też nie przyjmując przebaczenia nie zamykam przed sobą nieba? Tak, tu chodzi o niebo, a nie o ziemię, o niebo, w którym Ojciec chce nas mieć wszystkich, bo do Niego należymy, bo od Niego wyszliśmy i do Niego powrócić mamy, bo tam jest przygotowane dla każdego mieszkanie. Smutnym widokiem są domy – pustostany. Jakże smutny jest Ojciec, kiedy Jego dziecko przez zawziętość czy ślepy upór pozbawia się dziedzictwa wynikającego z przynależności.

Pierwszy i drugi sługa (ten niemiłosierny i miłosierny) zapewniają, że wszystko oddadzą. Gdy przychodzi moment rozstania się z tym życiem, moment śmierci, wtedy wszystko oddajemy – czy chcemy czy nie chcemy. Boli?! Czy w śmierci do Niego należymy? Czyż też ciągniemy za sobą balast, który nie pozwala nam chodzić? Ojciec ma cierpliwość i to nie anielską, a Bożą. Czy chcemy ją wypróbowywać? Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

o. Robert Więcek SJ