Wizyt:
Dzisiaj: 37Wszystkich: 227139
Ostatnie orędzie

Orędzie, 25 marca 2020 r.
 
Drogie dzieci! Jestem z wami przez wszystkie te lata, by was poprowadzić na drogę zbawienia. Wróćcie do mego Syna, wróćcie do modlitwy i postu. Dzieci, pozwólcie, żeby Bóg mówił [do] waszego serca, bo szatan panuje i pragnie zniszczyć wasze życia i ziemię, po której chodzicie. Bądźcie odważni i zdecydujcie się na świętość. Nawrócenie zobaczycie w waszych sercach i rodzinach, modlitwa będzie wysłuchana, Bóg usłyszy wasze wołanie i da wam pokój. Jestem z wami i wszystkich was błogosławię moim matczynym błogosławieństwem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

 

Więcej>>>

 

 

 

 

Medytacja

Słowo Boże » Medytacja

Przebudzenie i przejrzenie
medytacja biblijna na 4. niedzielę Wielkiego Postu – 22 marca 2020

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: spotykam niewidomego i zastanawiam się dlaczego … dlaczego on… czy ktoś zawinił? A może spojrzeć na to z innej perspektywy…
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę przejrzenia.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: J 9,1-41

Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam - co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze? Jedni twierdzili: Tak, to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny. On zaś mówił: To ja jestem. Mówili więc do niego: Jakżeż oczy ci się otwarły? On odpowiedział: Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: Idź do sadzawki Siloam i obmyj się. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem. Rzekli do niego: Gdzież On jest? On odrzekł: Nie wiem. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Inni powiedzieli: Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy? Odpowiedział: To prorok. Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, i wypytywali się ich w słowach: Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi? Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: Ma swoje lata, jego samego zapytajcie! Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Na to odpowiedział: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę. Rzekli więc do niego: Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy? Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? Wówczas go zelżyli i rzekli: Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi. Na to odpowiedział im ów człowiek: W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić. Na to dali mu taką odpowiedź: Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać? I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? On odpowiedział: A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył? Rzekł do niego Jezus: Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie. On zaś odpowiedział: Wierzę, Panie! i oddał Mu pokłon. Jezus rzekł: Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci , którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi. Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: Czyż i my jesteśmy niewidomi? Jezus powiedział do nich: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal.


Czy my chcemy przejrzenia?

Po wysłuchaniu ewangelii o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia zadajmy sobie pytanie: czy naprawdę chce(my) takiego przejrzenia? Czy jesteśmy gotowi zmienić całe życie, bo inaczej nie da się myśleć kiedy przed nami człowiek otrzymuje wzrok i... nie wie co z nim uczynić. Przecież on nigdy nie widział!

Pierwszą rzeczą, z której trzeba nam rezygnować to przestać patrzeć po swojemu. Słyszymy o tym w opowiadaniu o Samuelu i namaszczeniu na króla (1 Sam 16). Prorok usłuchał Pana, poszedł do Jessego Betlejemity i widząc Eliaba, jednego z synów „zawyrokował”: Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec. Tymczasem otrzymuje od Boga bezcenną wskazówkę: Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi , bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce. Jak wiemy Bóg wybrał najmniejszego z braci, a kiedy prorok posłuszny słowu Bożemu namaścił go na króla to począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida. Tak więc u podstaw przejrzenia znajduje się posłuszeństwo słowu Bożemu.

Także w ewangelii mamy ów własny sposób patrzenia. Wybrzmiewa on w pytaniu uczniów: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? No bo jakże inaczej mogłoby być. Skoro nieszczęście to musi być owocem grzechu. Bóg widzi inaczej całą sytuację: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże.


Czy pragniemy przebudzenia?

Ślepota jest formą snu, bo we śnie nic nie widzimy, nie słyszymy, nie mamy żadnej kontroli. Potrzebujemy przebudzenia! Tylko czy naprawdę chce(my) takiego przebudzenia? Pomaga nam św. Paweł (Ef 5,8-14) ukazując perspektywę. Bez Chrystusa jesteśmy ciemnością, a w Nim stajemy się światłością. Konsekwencją tego jest bycie i postępowanie jak dzieci światłości! Jesteśmy w świetle! Wyobraźmy sobie jak trwamy na górze i oczekujemy wschodzącego słońca i „przeanalizujmy” cały proces wschodu słońca.

Przebudzenie polega na tym, że odrzucam to co jest nocą, bo wiem, że jest to udział w bezowocnych czynach ciemności. Te czyny są bezowocne, bezprodukcyjne, bezwartościowe. Przebudzenie to mądre codzienne badanie tego, co jest miłe Panu. Przebudzenie niesie w sobie jawność. To, co dzieje się po kryjomu ma w sobie nutkę ciemności i Pan zaprasza nas, by stało się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem.

Obudź się chrześcijaninie! Nie rozdzielaj swego życia na sacrum i profanum, na dzień powszedni i niedzielę. Nie oddzielaj wiary od życia. Nie żyj w schizofrenii. Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus. Krótko rzecz ujmując pozwól, by Jezus, Światłość świata, otworzył twe oczy.


Świadectwo i światło

Popatrzmy na owoce takiego przyzwolenia w życiu uzdrowionego żebraka. Wie, kim jest i co się z nim stało i... daje o tym świadectwo o całym wydarzeniu. Są tacy, którzy powątpiewają czy to on. Mówi też o swojej niewiedzy, bo nie wie gdzie jest Jezus, który go uzdrowił. Były ślepiec nie onieśmiela się w spotkaniu z faryzeuszami, którzy zarezerwowali dla siebie monopol decydowania. Zresztą w jakiś sposób świadectwo wprowadza rozdwojenie. Skoro grzesznik to jak mógł dokonać takiego cudu?

Ślepcy szukają potwierdzenia swojej ślepoty. Wołają rodziców, którzy poświadczają, że ich syn urodził się niewidomym. I uciekają od cudu przerzucając odpowiedzialność na syna: Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie. Cud ten wywołał lęk.

Przywołali więc człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: Daj chwałę Bogu. I od razu podsunęli mu myśl: My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Słyszymy, że dał chwałę Bogu: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę. (…) W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. (…) Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić.

Jeszcze raz trzeba się spotkać z Panem. I odpowiedzieć na Jego pytanie: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie. Jaka będzie twa odpowiedź? Od niej zależy czy przejrzysz uznając swoją ślepotę czy też widząc staniesz się niewidomym.

o. Robert Więcek SJ